Pamiątki z Dalekiego Wschodu

Posted by

·

moje sposoby na święty spokój

Ten wpis rozpocznę nietypowo. Zagonię Was po słuchawki i zanim rozpoczniecie czytankę Lastowiczki, odpalcie w tle poniższą playlistę, która jest moim absolutnym wyciszaczem głowy, może zrobi dobrze i Wam. Czytanie poniższego wpisu z dźwiękami w tle, nabierze kształtu i koloru.

Zaczynamy podróż na Daleki Wschód…

Rozmyślam ostatnimi czasy bardzo dużo. Wiele tych myśli skupia się na tym, co sprawia mi przyjemność, co daje moc do działania, co sprawia, że czuję się lżejsza, spokojniejsza, szczęśliwa. Nasz świat zapatrzony w konsumpcjonizm, bardzo się zmienia, a rzeczy materialne przestają mieć już takie znaczenie jak kiedyś. Zaczynamy przykładać większą wagę do naszego komfortu psychicznego. Kilka lat temu wspomniałam Wam, że wielu z nas ucieka do raju, a niepostrzeżenie zabiera ze sobą nadbagaż w postaci istnego piekła w głowie. A gdyby tak przywieźć pamiątki z Dalekiego Wschodu i sprawić sobie spokój? Niesamowitym komfortem jest ruszyć na wakacje, mając w tej głowie porządek. Bardzo często słyszymy od Was, że musicie  UCIEC gdzieś daleko i to już. Sami niejednokrotnie uciekaliśmy daleko stąd, łudząc się, że piękna plaża , czy słońce dadzą nam ukojenie duszy. To dla nas sygnał, że same wakacje mogą nie być rozwiązaniem, bo gdy ruszamy w świat z taką intencja, to kiedyś powrócimy do tego przed czym uciekaliśmy.

Dziś nie będę zgrywać coacha, mentora czy terapeutę, bo nim nie jestem, ale podsunę kilka narzędzi, które sprawią, że na wakacje nie trzeba będzie uciekać, a co najwyżej można wyruszyć. Podpowiem Wam, jakie cuda człowiek przywiózł ze swoich podróży na przestrzeni wieków i są to souveniry bezcenne, które sprawiają, że Twoje ciało, dusza i serce mogą czuć się na wakacjach bez ruszania daleko w świat.

Jeszcze kilkanaście lat temu, to o czym dziś piszę, było dla mnie mocno egzotyczne, obce, dziwne wręcz i niezrozumiałe. Ciekawość i potrzeba chwili sprawiły, że dziś traktuję te narzędzia jak codzienność i absolutne dobro, które potrafi zmienić życie. 

Z pewnością nie są Wam to obce tematy, lecz czasem warto sobie o nich przypomnieć. Jeśli choć jedna z osób, które to przeczyta postanowi być bardziej systematyczna w swoich praktykach, lub ktoś z Was postanowi spróbować po raz pierwszy w życiu jednej z praktyk, to radość ogarniać mnie będzie ogromna. Pamiętajcie też, że są to nasze doświadczenia, które nie muszą grać z Waszymi. Nikogo w tym wpisie nie chcę namawiać, a tym bardziej zmuszać do zmiany stylu życia.  

Dziś opowiem Wam o cudach Dalekiego Wschodu, czyli świata, który zadbał o zdrowie bardziej niż jakakolwiek inna część naszego globu. Różnorodność tradycji, filozofii, kultur mająca swój początek w taoizmie i buddyzmie. To tu narodziło się dobro, które potrafi zmieniać świat.

YOGA 

Ta część wpisu z pewnością będzie dla wielu najbardziej znajoma. Kiedy pierwszy raz stanęłam na macie kilkanaście lat temu, traktowałam to spotkanie z yogą jak sportowe wyzwanie i sprawdzenie umiejętności swojego ciała. Różnego rodzaju asany (pozycje) nie sprawiały mi trudności, zatem z dumą schodziłam z maty, mając poczucie spełnienia. Z czasem, zagłębiając się w tą praktykę zauważyłam, że nie chodzi tu o sportowe wygibasy, a o zupełnie coś innego, o bycie w chwili, o czucie swojego ciała, o oddech przepływający przez każdą komórkę. Na pierwszych zajęciach, nikt nie wytłumaczył mi czym jest yoga, jakie są jej rodzaje, skąd pochodzi i o co tu właściwie chodzi. Ślepo powtarzałam powitania słońca, zupełnie nie zastanawiając się, co to właściwie jest? I wiecie co? znudziła mnie ta praktyka , mimo, że na przestrzeni lat powracałam często do nowych miejsc, bo jednak coś wołało. W okresie pandemii, yoga stała się moją codziennością, a przez fakt, że czasu było więcej niż mniej, miałam przestrzeń na sprawdzenie wielu technik i nauczycieli , a przede wszystkim zaczęłam grzebać u źródła i dowiadywać się zupełnie nieznanych mi pojęć, historii, a przede wszystkim filozofii, które z yogą są nierozłączne. Yoga wywodzi się z Indii i pierwsze wzmianki pojawiły się w hinduskich świętych księgach zwanych Wedami. Wedy są uznawana za najstarsze pisma święte hinduizmu, datowane na około 1500 lat p.n.e . Słowo „yoga” od sanskryckiego „yuj” i oznacza połączenie, jedność. Idąc tym tropem okazuje się, że praktykowanie yogi ma na celu doprowadzenie do harmonii umysłu, duszy i ciała. 

Jedne z bardziej znanych rodzajów yogi to:

  • Asztanga
  • Hatha 
  • Vinyasa 
  • Bikram 
  • Kundalini
  • Nidra

Dziś z przekonaniem mogę stwierdzić, że każda z nich jest wspaniała, ale najbliższa memu sercu jest praktyka z elementami Yogi Kundalini i Yoga Nidra. Tu moja głowa doświadcza najwiekszych procesów, tu moje ciało synchronizuje się z oddechem, tu najwięcej siedzę lub leżę na macie i większość dzieje się wewnątrz niż na zewnątrz. Tu doświadczam najwięcej medytacji, która z yogą jest jak jedność. Lubię też powracać do innych technik, choć wszystkie mają wiele wspólnego, to jednak są od siebie różne.

Bardzo ważnym elementem yogi jest nauczyciel. To jak w życiu, kiedy idziesz do szkoły z nastawieniem, że ma Cię ta szkoła czegoś nauczyć, a trafiasz na belfra, którego się boisz, nie rozumiesz, lub najzwyczajniej w świecie nie nadajemy na tych samych falach. Czujesz kiedy nauczyciel czyni swoje powołanie z miłości i pasji, a kiedy dla pieniędzy lub ze zwykłego obowiązku. Wybór nauczyciela w praktyce yogi jest niezmiernie istotny. Jak zapewne wiecie, z każdej filozofii można stworzyć ideologię, nawet religię czy sektę. Niekiedy cienka granica dzieli nas od pułapki, która zamiast pomagać, czyni nam wiele zła. Bardzo często zaczynamy szukać rozwiązań naszych problemów w chwili, gdy nie jest dobrze. Jesteśmy podatni na wszystko co sprawia, że jest nam lepiej, a nasza czujność usypia, niczym niewinne dziecko. Bądźcie w tej kwestii uważni, ale dajcie też się poprowadzić, bo pamiętajcie , że są na tym świecie ludzie, którzy mają dobre intencje. 

Z perspektywy doradców podróży, coraz częściej słyszymy w Waszych opowieściach potrzebę wyciszenia, odosobnienia, zmian. Poszukujecie miejsc, w których yoga nie jest jedynie formą animacji przy basenie, a stylem całego dnia. Takie miejsca istnieją i nie muszą być to Indie, które z aszramów słyną. Szyjemy takie wyjazdy na specjalne zamówienia, bo w wyszukiwarkach ich nie znajdziecie. 

Yoga to nie tylko aktywność fizyczna, oddech, to również styl życia, odpowiednia dieta, ale przede wszystkim miłość i szacunek do siebie i świata. Możesz stawać na głowie i medytować godzinami, a w sercu mieć nienawiść do drugiego człowieka i  problem z emocjami, mimo kilku dekad praktyk. To z pewnością nie jest filozofia zapisana w Wedach.  Ciekawa jestem Waszych spotkań z yogą ? Czy zastanawialiście się skąd pochodzi i co oznacza? Warto sobie o tym czasem przypomnieć.

MEDYTACJA

Ten rozdział napiszę z lekkością, uwielbiam medytację, choć na przestrzeni lat podobnie jak yoga, przyjmowała różne postaci. 

Medytacja sięga starożytnych cywilizacji Dalekiego Wschodu. W buddyzmie czy hinduizmie jest nierozłączną częścią, integrującą ciało z duszą i umysłem. Praktyk medytacji i szeroko pojętego mindfulness jest tyle, ilu nauczycieli. Każdy ma swoje techniki, swoje metody, ale cel jest jeden wspólny: pobyć w chwili, poczuć emocje, wyciszyć się, uspokoić system nerwowy.

Najpierw ciekawość, potem zniechęcenie, następnie proces i ukojenie. Tak wyglądały moje początki. W medytacji może być pięknie, a może być cholernie ciężko. To czas w bezczasie, który skupia się na Tobie i Twoich emocjach. Pamiętam swoją pierwszą medytację, kiedy na niczym nie mogłam się skupić i pomyślałam, że to nie dla mnie. Pamietam też medytację z wizualizacją, w której poczułam zapachy przyszłości i to wszystko z mojej wizji dzieje się teraz obecnie. To brzmieć może dziwnie, a wręcz nienormalnie, ale jestem z takimi ocenami absolutnie pogodzona. Najważniejsze jest to, jak medytacja zmieniła moje życie. Stała się częścią każdego dnia. Bez medytacji nie dotarłabym do rozwiązań niektórych problemów, nie zrozumiałabym siebie, bo życie w przebodźcowanym świecie sprawia, że łatwiej Ci uwierzyć w cudze zdanie niż w swoje. Autograf pod moim spokojem brzmiałby „To jestem JA MEDYTACJA”.

Często wspominam w rozmowach o tej materii, a Wy często pytacie o to jak zacząć? Najtrudniejszy pierwszy krok mawiają. Absolutnie jest w tym prawda. Pytanie brzmi, czy jesteś gotowa/y na spotkanie z emocjami? W zasadzie masz ochotę powiedzieć tak, ale tak na prawdę nie wiesz co to może oznaczać. Tak było ze mną. Nie wszystkie emocje są wspaniałe z jednorożcem w tle, są też takie przez, które ryczysz i przestać nie możesz, ale właśnie o to w tym wszystkim chodzi, aby uwolnić to co w sobie dusisz. Kumulowane emocje mają wpływ na Twoje życie, zdrowie, relacje z ludźmi, pracę, kreatywność. Niektóre pojawiają się od razu, a do niektórych dotrzesz niespodziewanie późno, choć wydawało się, że już wszystko posprzątane. Medytacja sprawia, że regulujesz swój system nerwowy, że nastrajasz się na dzień, na noc, na życie. I wiecie co w tym jest fascynujące? Że nikt tak do końca nie wyjaśni Ci jak to jest, bo każdy odczuwa to zupełnie inaczej.

Pamiętam jak Kapitan obserwował moje poczynania i patrzył z lekkim dystansem na te Lastowiczki „czary”. W naszym związku podstawą jest miłość i rozmowa, choć uczyliśmy się tego latami i nie zawsze było kolorowo. Nigdy też nie przekonywałam Kapitana do medytacji czy śpiewania mantr, bo wiem, że robienie czegoś na siłę, ma absolutnie odwrotny skutek. Spotkaliśmy też na swojej drodze ludzi „oświeconych”, którzy twierdzili, że jak tego nie potrafimy, lub nie rozumiemy, to znaczy, że jesteśmy niżej w hierarchii, jakby jakakolwiek istniała. Można się w ten sposób nieźle zakręcić, a od medytacji oczekiwać niebywałego. Na medytację i zrozumienie tego wszystkiego przychodzi ten odpowiedni moment, a nie ten wskazany przez kogokolwiek. Jak zawoła to usłyszysz. Nie daj się wpędzić w zakłopotanie, czy kompleksy. Twoja pora może w ogóle nie nadejść i to też jest w porządku.

   Pewnego dnia Kapitan przyszedł do mnie i poprosił, abym wytłumaczyła mu nieco te zaklęcia. I wiecie co? Zupełnie nie potrafiłam. Miałam mu tyle do powiedzenia, a jednocześnie jak to ubrać w słowa, żeby się nie zniechęcił? I to chyba jest największe wyzwanie. Wpadłam na pomysł, że zamiast opowiadać poprowadzę. Złapał bakcyla! Kapitan uwielbia medytacje prowadzone, czyli takie gdzie podąża za głosem osoby, która wprowadza w kolejne etapy medytacji. Lubi też męski głos w prowadzeniu, w przeciwieństwie do mnie, a dodatkowo wplatanie spirytualnych ozdobników, nienaturalnego głosu, czy metafor, było wręcz dla niego odstraszające. Nie chcąc faceta zniechęcać postanowiłam posłużyć się super prostym narzędziem jakim jest „Poradnik Headspace” i znajdziecie go na Netflix (nie klikaj w linki teraz, bo wypadniesz z muzycznego tła ). To kilkuodcinkowa seria wprowadzająca do medytacji, a jakże pomocna. Wytłumaczy krok po kroku po co, dlaczego, bez zbędnej magii, a jednocześnie z super skutkiem. Jak uśniesz to znaczy , że słuchałaś/eś z uwagą komunikat o odprężeniu i nie stresuj się, że połowy nie pamiętasz. Stan relaksu w medytacji to coś za czym często gonimy, a Tobie może się to udać za pierwszym razem, gdy nie masz żadnych oczekiwań. Nie musisz zatem uciekać do aszramu do Indii, czy na kręgi kobiet na Bali, aby zacząć przygodę z medytacją. Ta forma jest prosta, przystępna, zrozumiała, niewymagająca. Jedynie o co warto zadbać to cisza i wygodne miejsce, w którym zasiądziesz lub położysz się wygodnie. 

Headspace to tylko jedna z wielu opcji, ale z naszego doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że wprowadzenie Kapitana w świat medytacji , był dla mnie wtedy wielkim wyzwaniem i to narzędzie okazało się wspaniałe, gdy moja wiedza i doświadczenie mogły poczynić co najwyżej krzywdę i zniechęcenie. Tego wolałam uniknąć. Udało się i po cichu Wam zdradzę, że Kapitan uwielbia medytować i wciąż medytacja prowadzona to jego ulubiona forma od prawie trzech lat. 

Tutaj polecajka prosto od Kapitana, playlista zapisanych medytacji na różne stany i nastroje. Ta na sen hmmmm….

Mediteusz – medytacja prowadzona

Ale, ale… żeby nie było tak kolorowo to chcę tutaj zaznaczyć, że medytacja może odkryć emocje, na które nie jesteś gotowa/y. Dlatego jeśli wiesz, że Twoje życie nie zawsze było miłe i przyjemne, a nie daj Boże pojawiła się jakaś trauma czy życiowy dramat, to z całego serca polecam Wam pracę ze specjalistą w tej dziedzinie. Czy to terapeuta, czy nauczyciel, który wie jak poprowadzić i zareagować w chwili gdy jesteś w potrzebie. Praca na emocjach jest poważnym procesem, który potrafi zaboleć. Obraz jaki mamy w głowie to siedzący, spokojny człowiek przy wodospadzie na Bali. Moje doświadczenie jest zupełnie inne i miałam zdziwko , gdy siedząc nad brzegiem morza o zachodzie słońca targały mną emocje, których się nie spodziewałam, bo przecież miała to być tylko medytacja wdzięczności.

Ależ to by było piękne, gdyby wszystkie  dzieci od najmłodszych lat zanim jeszcze pójdą do szkoły, mogły rozpocząć przygodę z medytacją… Kiedyś tak będzie!

Jak to z Lastowiczką bywa, musi grać ze mną metoda i człowiek. Gdy metoda jest spoczko, a człowiek,  który metody uczy, nie przemawia do serca, to uciekam daleko. Szukam u źródła, ale słucham też ludzi. Sama metoda nie jest rozwiązaniem, ważna jest energia jaką tworzymy podczas nauki, praktyki, codziennej rutyny.

Co mi daje medytacja? SPOKÓJ. Medytacja to coś więcej niż tylko przysłowiowy siad po turecku i oddech. Medytacja to BEZCZAS. Medytuję dla SIEBIE, ale także dla ŚWIATA, dla CAŁOŚCI.

Medytacjo! ktoś kto te wieki temu wpadł na pomysł, aby Ciebie pokazać światu był geniuszem! 

CIAŁO

To rozdział poświęcony zabiegom, które dają ukojenie dla ciała, ale gdy wejdziemy w to głębiej okazuje się, że szczęśliwe ciało to i szczęśliwa dusza. SPA – znane nam miejsce uciech i hedonizmu. Czy wiecie skąd pochodzi nazwa SPA? Łacińskie  „Sanus Per Aquam” czyli „zdrowie przez wodę” . Starożytni Rzymianie znali zdrowotne właściwości wody, a gdy odkryli termalne źródła, to zaczęło się istne szaleństwo. W obecnych dziejach pod pojęciem SPA, znajdziemy już nie tylko takie wygody, ale przywiezione z najdalszych zakątków świata rytuały, które dobrze czynią na nasze ciała i dusze. 

O ile masaże to znane Wam przyjemności, to dziś wspomnę o czymś, co na przestrzeni naszych podróży doświadczaliśmy często, ale nigdy nie trafiło w nasze dusze tak mocno jak ostatnio. AJURVEDA! Zabiegi ajurwedyjskie możecie spotkać w wielu spa w Polsce, ale jeśli chcecie doświadczyć atmosfery, a także energii miejsca, skąd serce ajurwedy pochodzi, to tym właściwym kierunkiem będą Indie, a także Sri Lanka i Malediwy, które mocno przeplatają się kulturowo na wzajem. 

AYUS czyli ŻYCIE i VEDA czyli WIEDZA. Nauka o życiu czyli Ajurweda w dosłownym tłumaczeniu. Ajurweda to harmonia ciała, duszy i umysłu. To właśnie ajurweda w najstarszych sanskrytach wskazuje , że uzdrawianie samej duszy czy ciała, nie da takiego efektu, jak zadbanie o wszystkie trzy filary. To moja ulubiona zasada synergii czyli 2+2 = 5 , lub jak na ajurwedyjską rzeczywistość przystało 3+3+3 = 10. 

Podczas podróży mieliśmy tę nieskrywaną przyjemność doświadczać ajurwedyjskiego dobra, ale jedno z nich sprawiło, że zabieg ten na stałe wpisał się już w mój życiorys. SHIRODHARA. Doświadczyłam tego cuda kilkanaście już razy i na samą myśl mam wzrusz. Co to właściwie jest ?

SHIRO czyli głowa,  DHARA czyli przepływ/strumień . Zabieg mający na celu absolutną relaksację i otwarcie trzeciego oka. Zaczyna się od spokojnego wmasowania oleju sezamowego (lub innego naturalnego, ale w ajurwedzie to właśnie olej sezamowy, który ma za zadanie oczyszczanie organizmu z toksyn) . Masaż jest delikatny, daleki od sportowego. Jednak to co najciekawsze dopiero przed namI. Moją opiekunką podczas zabiegu była wspaniała Shobha z Indii, która oprócz ajurwedyjskich tajników praktykowała ze mną jogę w wielu postaciach. Pozycja leżąca podczas zabiegu, rozluźniona i swobodna, a nad głową wisząca misa z ciepłym olejem sezamowym. Olej zaczyna spływać cienkim strumieniem po czole. Ruch strumienia nie jest przypadkowy i tu absolutnym kluczem jest znajomość ajurwedy przez osobę prowadzącą. Pozycje strumienia są zmieniane w trakcie, a olej do misy dolewany kilkukrotnie. Podczas zabiegu miałam absolutny stan odpłynięcia, nie był to ani sen, ani zamyślenie, to był jakiś istny bezczas bez myśli, jakby próżnia w byciu, która była cholernie przyjemna i błoga. Zawsze zabieg kończyłam łzami w oczach i takim spokojem, że aż ciężko opisać to zwykłymi literami, słowami, myślami. Dopiero niedawno zrozumiałam, że właśnie harmonia między ciałem, duszą i umysłem jest w moim przypadku zbawieniem. Nawet jak przewietrzysz głowę, emocja może zakotwiczyć się w ciele i będzie sobie dojrzewać niepostrzeżenie. To wciąż nieposprzątana emocja, a przecież chodzi o generalne porządki prawda? Szukam w Polsce miejsca na Shirodharę i obawiam się, że będzie to wyzwanie. Sam zabieg to jak metoda, ale zabieg + człowiek + otoczenie to już połączenie idealne. Będę wytrwała w poszukiwaniach i gdy tylko znajdę miejsce właściwe, podzielę się z Wami. Na dzień pisania tego postu , takiego miejsca w Polsce nie polecę, za to polecę mój raj, do którego wrócę szybko. Wyspa w kształcie serca i zapachu miłości, gdzie wyślemy Was z przyjemnością.

www.gangehiresort.com

Ajurweda ma wielu zwolenników, a doskonałym przykładem są specjalne pakiety wyjazdowe na tygodniowe zabiegi oczyszczające pod okiem specjalistów. Bardzo popularna forma szczególnie wśród turystów z zachodu, ale coraz więcej turystów z Polski postanawia doświadczyć tego dobra na swojej skórze. Takie pakiety nie są nam obce więc jeśli będziecie poszukiwać zintegrowania trzech filarów, to wiecie gdzie nas szukać. Ajurweda wciąż uznawana jest jako medycyna niekonwencjonalna, choć ma swoje ogromne medyczne sukcesy i niesamowite efekty zdrowotne.

TANTRA

Gdy kilkanaście lat temu usłyszałam o tantrze, miałam w sobie jakiś dziwny wstyd. Gdy coś wzbudza we mnie silne emocje raczej staram się tym zainteresować niż uciekać, chyba , że głośno krzyczy UCIEKAJ. Tantra kojarzyła się nam z grupowym sexem, dziwnymi pozycjami, mocno otwartymi relacjami. Te kilkanaście lat temu krzyknęło uciekaj! Robiłam kilka prób, ale trafiałam w nieodpowiednie miejsca i to nie był mój czas. Nieświadomi zupełnie praktykowaliśmy tantrę, uciekając od poznania tantry, która ma zupełnie inne fundamenty, założenia i cele, aniżeli te które mieliśmy w głowach. Ten wstyd długo w nas siedział.

Czym jest TANTRA? Tantra to starożytna filozofia i praktyka wywodząca się z kultur indyjskich, a szczególnie hinduizmu i buddyzmu. Tantra w dosłownym znaczeniu oznacza rozciąganie świadomości, zatem każdy z nas, kto poszerza swoją wiedzę o sobie, o swoim ciele i duszy praktykuje nieświadomie tantrę. Tantra duży nacisk kładzie na bliskość z samym sobą, na świadomość bycia w energii i byciu energią, a także na relacji z ludźmi, bo to również energia. Tantra jak każdy filozoficzny nurt ma swoje odłamy, niektóre nam bliższe, niektóre wciąż całkiem obce. Fascynująca to dziedzina i z przyjemnością ją odkrywamy, a to co dzieje się w naszym życiu ma niesamowite odzwierciedlenie w relacjach. Zaobserwowaliśmy zmiany nie tylko w sobie, w naszym związku, ale także w relacjach z ludźmi. Pojawiają się zupełnie nowe możliwości, rozwiązania, a to wszystko dzięki pracy z energią. Pojawiają się też absolutnie fantastyczni ludzie, bo już nie gonisz za akceptacją i poklaskiem, jesteś sobą. Z racji, że tantra dużo podejmuje wątków w temacie relacji , bardzo często kojarzona jest tylko i wyłącznie z sexem. O ile sex nie powinien być tematem tabu, to sex tantryczny już takim się staje nie wiedzieć czemu?

Jeśli temat tantry nie jest Ci obcy, masz ochotę na zgłębianie tematu energii w ciele i w relacjach i niekoniecznie twoje wyobrażenie kończy się na stereotypowych obrazkach, to doskonałym miejscem na poszerzanie tej wiedzy jest właśnie Daleki Wschód. Ten wkroczył bardzo mocno na Zachód i obecnie Ameryka stała się mekką tantryzmu, nieco zniekształcając czystą jej postać. Świadomość ciała jest niezmiernie ważna, choć wciąż powoduje w ludziach wstyd i zmieszanie. W nas to zmieszanie tkwiło długo, a kluczem do wyjścia z tej klatki, była wiedza i chęć jej zdobycia. Uwielbiam z Kapitanem patrzeć sobie w oczy bez słowa, siedzieć w objęciach synchronizując oddech. To takie proste, takie uwalniające i takie jednoczące. 

Wspaniałym miejscem na rozmowy ze specjalistami w tej dziecinie, na bezpieczną przestrzeń , na warsztaty w gronie pięknych i otwartych ludzi jest Tantra Festival. Nie masz możliwości ruszyć w świat w poszukiwaniu odpowiedzi? Boisz się, że trafisz w nieodpowiednie miejsce? Odpowiedź ze świata przyjeżdża do Polski i tą rekomendację tu zostawiamy dla Was. 

https://www.tantrafestivalpoland.com

Tantra Poland Festival na instagramie

Rozpisałam się dziś wybitnie, ale temat ten gra ze mną jak mało który. Nasze życie zmieniło się diametralnie, nasze potrzeby mają zupełnie inny wymiar, a realizacja celów stała się absolutnie możliwa, gdy jeszcze kilka lat temu wydawała się nieosiągalna. Czasem blokowaliśmy się sami, a czasem blokadą byli ludzie i to też nasze odkrycie podczas praktyk. Pamiątki z wakacji prosto z Dalekiego Wschodu traktujemy z szacunkiem, świadomością, uważnością i ogromną wdzięcznością. Mimo, że są to techniki, narzędzia, czy filozofie, które powstały wieki temu, to dziś odkrywamy je na nowo i okazuje się, że są mądrzejsze od niejednego wynalazku XXI wieku. Czasem szukamy szybkich rozwiązań, magicznej tabletki na ból na wszystko. A gdyby tak zasiąść w ciszy i zadać sobie pytanie: „ czy chcę uciec, a może wyruszyć na wakacje?” Która odpowiedź jest Twoja?  

Świat mindfulness ma różne oblicza, dlatego bardzo Was proszę o ostrożność w podejmowaniu decyzji, o rozwagę w podpisywaniu umów, bo te też jak w turystyce mogą okazać się zwykłym cyrografem. Grzebanie w sobie i swoich emocjach wymaga odwagi, jeśli czujesz się na to gotowa/y czyń to z odpowiednimi ludźmi i w odpowiednim miejscu. Jak poznać, że to odpowiednie miejsce, czy właściwi ludzie? W tym świecie jest to niekiedy niemożliwe do zweryfikowania, dlatego mam nadzieję, że rekomendacje takie jak te w poście, będą dla Was pomocne. 

Pomyśl dziś o tym, co poprawia Ci jakość życia i skąd ta praktyka, medycyna, filozofia pochodzi. Poczytaj o niej więcej, odkryj źródło, poszperaj w historii. Super jest wiedzieć więcej, niż tylko ślepo iść w to co popularne, bo niekoniecznie musi być dobre dla Ciebie. 

Mam nadzieję, że dźwięki w tle ukołysały Cię należycie. A teraz weź głęboki wdech i wydech i odpocznij tak jak lubisz.

No to część 🙂 

o autorze

Twoi Doradcy Podróży Lastowiczka i Kapitan radzą, wspominają, ostrzegają i przygotowują do podróży. Jeśli masz pytania natury turystycznej, podróżniczej pytaj śmiało. Możesz zasugerować temat, który Cię interesuje lub trapi. Z pewnością obok takich nie przejdziemy obojętnie.

Odkryj więcej z lastowicze.blog

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej