Śmierć na wakacjach… Nie wiem ile razy zbierałam się do tego wpisu, ale trwało to kilka lat. To przecież takie pozytywne miejsce, a wakacje to dywagacje o miłych sprawach i jednorożcach. Na dokładkę wszyscy jesteśmy nieśmiertelni i zawsze świeci słońce, nawet gdy pada deszcz. Długo zastanawiałam się jaką playlistę Wam tu przy okazji tematu zaserwować, bo przecież obiecałam uczynić ten fakt tradycją i nieco się wkopałam. Postanowiłam, że będzie to moja ukochana muzyka z wielkich ekranów kinowych, bo gdy pierwszy raz doświadczył mnie opisywany dziś temat, miałam wrażenie, że to tylko film, a nie rzeczywistość. Mam tak za każdym razem, gdy słyszę o śmierci bliskich i dalekich mi osób. Uwielbiam muzykę filmową. Gdy okazało się, że kawałki pełne patosu i wzruszeń uwielbia też Kapitan, który już na pierwszej randce zaserwował nam tło muzyczne z „Gladiatora”, to wiedziałam, że ta wspólna podróż szybko się nie skończy.
Słuchawki na uszy i zaczynamy tą mało wygodną podróż, ale jakże ludzką.
Podczas ostatnich lat naszej pracy narodziło się tyle nowych dusz, owoce Waszego wybitnego wypoczynku i ogromnej miłości. Dostajemy od Was zdjęcia małych szkrabów i dzielicie się Waszym szczęściem z nami, nawet długo po zakończonych wakacjach. Czujemy się wtedy częścią tego spełnienia i nie raz łezka w oku się zakręciła. Mamy czasem wrażenie, że jesteśmy wirtualną ciocią i wujkiem tysięcy dzieci, a gdy widzimy Was z nimi na żywo, uświadamiamy sobie jak ten czas pędzi. Pamiętam 6 letniego chłopca, który dumnie wybierał wakacje w naszym biurze wraz z rodzicami , a dziś ma już 23 lata i gromadkę swoich dzieci. Zawsze mnie to cholernie wzrusza, bo mimo upływu tylu lat, wciąż powracacie po swoje wakacje, w to samo miejsce, gdzie ta przygoda z podróżami się dla Was rozpoczęła. Zarażacie światem młode pokolenia, uczycie swoje dzieci kochać świat, a to jest bezcenne.
Są jednak te smutne momenty, kiedy dowiadujemy się o śmierci naszych klientów, naszych znajomych z branży, naszych bliskich i zawsze mamy wtedy czas wspomnień. Przywołujemy wspólne momenty, spotkania w pracy, w życiu, w świecie, a ta nasza pamięć trwa, nigdy nie zniknie. Niestety takie historie dzieją się również na wakacjach i ten temat dziś poruszę. Jest nas ponad 8 miliardów, każdy z nas jest absolutnie wyjątkowy w swoim istnieniu, a jednak łączy nas ten sam scenariusz końca, choć wierzę nieustannie, że to nowy początek.
Gdy pierwszy raz doświadczyła nas taka historia, pomyślałam: „to nie dzieje się na prawdę, bo przecież takie rzeczy na wakacjach to absurd!”. Nikt mnie nie nauczył jak reagować, do kogo dzwonić, co poradzić rodzinie, która jest gdzieś daleko i mierzy się z tragedią. Jak pomóc? co zrobić jako doradca podróży, który wysłał ludzi w świat? Włączyły się też wyrzuty sumienia i to potężne, że może gdybym nie pomogła w tych wakacjach, to może dziś wszystko wyglądałoby inaczej? Jak postąpić jako człowiek, bo przecież po drugiej stronie ktoś na mnie liczy? Tych myśli było nieskończenie wiele. Wtedy zaczęła się rola, którą trzeba było odegrać odważnie dając wsparcie, bo od tego tu jesteśmy, abyście czuli się zaopiekowani. Czasem mam wrażenie, że włączają się w nas jakieś supermoce, które sprawiają, że wszystko dzieje się automatycznie, poza naszą świadomością. To są dla nas sytuacje alarmowe, priorytetowe w naszej pracy i nie mogą czekać.

Uruchomiła się misja, odhaczanie kolejnych zadań z listy, jakie na szybko wypisałam w notesie intuicyjnie. Dziś Wam tą listę przedstawię, bo bez względu na okoliczności śmierci za granicą, cały przebieg zdarzeń wygląda bardzo podobnie. Przyczyny śmierci są różne: śmierć naturalna, w wyniku nieszczęśliwego wypadku, a także spowodowana ogromnym ryzykiem jakie serwujemy sobie czasem w beztroskim czasie. Igranie z losem jest tak samo śmiertelne w Polsce jak i na wakacjach. Wakacje nie dają nam większej odporności na śmierć i warto o tym pamietać.
Jeśli stwierdzony zostanie zgon turysty, natychmiast należy skontaktować się z ubezpieczycielem i najbliższą placówką konsularną. Wiem, że głowa nie myśli o biurokracji, gdy właśnie wali się nam świat, ale bez tego nie będzie wsparcia zarówno finansowego, jak i pomocy psychologicznej, która jest bezcenna, a niekiedy absolutnie konieczna. Nie będzie też niezbędnych dokumentów, które dadzą Wam możliwość sprowadzenia zmarłej osoby do domu. Tak często powtarzamy, aby zapisać numer do ubezpieczyciela oraz numer swojej polisy. Szukanie tych rzeczy w chwili paniki, stresu i niewyobrażalnej straty, przybiera rangę niemożliwych. Reakcja na śmierć bliskiej osoby, może sprawić, że będziemy podejmować nieracjonalne decyzje, albo w ogóle nie będziemy potrafili ich podjąć. Czas ma tu ogromne znaczenie. Jeśli polisy nie posiadasz, bo na wakacje postanowiłaś/eś wyruszyć na własną rękę i nikt Ci o takiej nie przypomniał, to wiedz, że działanie i koszty są po Twojej stronie i musisz włączyć supermoce.
Dlaczego przypominamy, aby sprawdzać zakres polis, aby przyznawać się do chorób przewlekłych jeśli takowe posiadacie? Bo to wszystko właśnie w takich momentach ma kluczowe znaczenie. Nigdy, przenigdy nie oszczędzajcie na polisach turystycznych. Wydatek około 60 zł na osobę dorosłą, pokryje zwykle wszelkie koszty, a nie są one małe, mogą być wręcz nie do udźwignięcia i kilkukrotnie większe niż wakacje dla całej rodziny. Czasem rodzina zostaje po śmierci towarzysza wakacji z ogromnym długiem, który spłaca do końca swojego życia.
Pojawia się kolejna kwestia, a mianowicie kim dla Ciebie jest zmarły turysta? Jeśli jest to członek Twojej rodziny, to formalności dopełnisz bez komplikacji. Jeśli natomiast nie jesteś partnerem w formalnym związku, rodzicem mogącym udokumentować rodzicielstwo, czy inne powiązania możliwe do weryfikacji, to nie masz żadnej decyzyjności w niektórych krajach czy sytuacjach. Konsulat będzie próbował skontaktować się z najbliższą rodziną. To przykład na to, jak zapisy systemu i przekonania, są niekiedy bardziej istotne niż miłość i człowiek. Nie liczy się fakt, że spędziłaś/eś z kimś połowę swojego życia, a Wasza miłość nie potrzebowała podpisu w urzędzie. Niekiedy nie możesz nawet się pożegnać ten ostatni raz, bo jesteś nikim w tej sytuacji, a jednocześnie jesteś wszystkim i masz prawo kochać jak chcesz i kogo chcesz.
Ubezpieczyciel organizuje wszelką pomoc, jest niekiedy w kontakcie z służbami medycznymi, policją jeśli to konieczne, linią lotniczą, czasem z organizatorem, a nawet z placówką konsularną, aby wyręczyć Was w tych formalnościach, na które głowa nie ma przestrzeni. Zawsze przysługuje Wam w takich momentach pomoc psychologa, wsparcie, które potrafi podnieść na duchu niebywale. Nie odmawiajcie sobie tego, nawet gdyby głowa wołała : „zostawcie mnie w spokoju”. Możesz poprosić też o pomoc tłumacza, jeśli bariera językowa sprawia, że czujesz się jeszcze bardziej niekomfortowo.
Jeśli ubezpieczyciel nie podejmie się kontaktu z placówką konsularną, wówczas będzie to na Twoich barkach i nie jest to sytuacja nadzwyczajna, niektórzy ubezpieczyciele nie mają tego w swoim zakresie działania. Taka placówka wydaje zgodę na przewóz zwłok i akt zgonu, który będzie niezbędny do przekroczenia granicy . Transport zwłok nazywa się repatriacją zwłok i piszę to tu celowo, bo termin jest używany bardzo często w takich sytuacjach, a nie zawsze jest nam znany. Podejmujesz decyzję, gdzie i jaka będzie forma pochówku i tutaj pojawiają się dylematy. W zależności w jakiej części świata jesteś, koszty takiej repatriacji są różne. Niekiedy zwłok nie jesteś w stanie przewieźć zwykłym samolotem, ciało wymaga specjalnego traktowania i warunków. Niekiedy zakres Twojej polisy nie wystarczy na pokrycie kosztu transportu i zaczyna się wojna w głowie.
Najtańszym i najszybszym sposobem na sprowadzenie zwłok do kraju jest kremacja. Urna z prochami zmarłego, może lecieć z Tobą w samolocie na pokładzie. Wymagana jest jedynie zgoda konsularna na papierze, oraz bardzo solidne dostosowanie się do przepisów bezpieczeństwa w kwestii przygotowania urny do lotu. W tym pomoże Ci zakład pogrzebowy. Potrzebne jest zgłoszenie tego faktu również do linii lotniczej. Współpracuj, pytaj, proś o pomoc. Nie jesteś w tym sama/sam, choć tak możesz się czuć. Szczelnie zabezpieczona, zapakowana i zawsze jako bagaż podręczny, a nie bagaż rejestrowy. Informujesz podczas kontroli bezpieczeństwa na lotnisku, że masz taki wyjątkowy bagaż, przedstawiasz dokumenty i bezpiecznie wracasz do domu. To będzie ciężka podróż, ale zawsze powtarzaj sobie, że zrobiłaś/eś wszystko co było możliwe w takiej sytuacji.
Nie wszędzie na świecie kremacja jest możliwa, a powodem jest religia, założenia kulturowe, a także dostępność krematorium. Ciekawostka w temacie nie brzmi w tych okolicznościach odpowiednio dobrze, ale czy wiesz, że jeszcze niedawno w Grecji kremacja była zakazana? Dopiero w 2020 roku rozpoczęto budowę pierwszego greckiego krematorium. Najbliższe znajdowało się w Bułgarii i to właśnie tu kremowano ciała, które doświadczył los w Grecji. Przewóz urny z prochami nie generuje kosztu, zatem jest to rozwiązanie dla tych, którzy zapomnieli zadbać o odpowiednią polisę z pokryciem kosztu repatriacji zwłok, lub dla tych, którym to rozwiązanie wydaje się najlepsze w danej sytuacji.
Przewóz trumny to już bardziej skomplikowana sprawa, gdyż ubezpieczyciel zawsze wybiera najtańsze rozwiązanie, zatem jeśli transport lądowy będzie możliwy, a do domu jest tysiące kilometrów, to takie też będzie brane pod uwagę, jeśli koszt przelotu znacznie przekroczy budżet. Są też sytuacje, że ciało nie może zostać zabrane na pokład samolotu. Koszt przewozu zmarłego potrafi być ogromny, podobnie z resztą jak z osobą chorą lub wymagającą stałej opieki lekarza podczas lotu. O tym, jaka będzie droga do domu, decydują służby medyczne, linie lotnicze, ubezpieczyciel. Jeśli pokrycie kosztów nie jest możliwe, wówczas ciało chowane jest na wyznaczonym cmentarzu w kraju zdarzenia. Z taką sytuacją również się spotkaliśmy.
Wspomnieć tutaj muszę o nieocenionej roli placówek konsularnych. Mieliśmy zawsze tak wspaniały kontakt, pomoc, wsparcie dla rodzin, wręcz nadludzką miłość, która sprawiała, że rodzinie, która mierzyła się ze stratą było znacznie lżej, czuli się zaopiekowani. Nam też było lżej, bo odpowiedzialność mimo, że nie jest po naszej stronie, to za każdym razem przeżywamy to razem z Wami. Spotkaliśmy się też z ogromnym wsparciem rezydentów, którzy nie mają obowiązku zajmować się Wami w takich okolicznościach, ale znamy takich, którzy oprócz umowy o pracę , mają jeszcze ogrom wrażliwości i poświęcają swój wolny czas na trzymanie za rękę.
Wykaz wszystkich polskich placówek konsularnych na świecie, znajdziecie poniżej i taki numer też warto sobie zapisać, choćby głowa podpowiadała, że to kuszenie losu. To miejsce gdzie otrzymasz wsparcie nie tylko w sytuacji śmierci. Są też zgubione dokumenty, konflikty zbrojne, siły natury i sytuacje nieprzewidziane. Nie wszędzie na świecie takie przedstawicielstwa Polska posiada, wtedy kontaktujesz się z najbliższą, danego miejsca zdarzenia.

Dane kontaktowe znajdziesz obecnie w większości aplikacji organizatorów, w dokumentach podróży i o tym również przypominamy przed wylotem.
W ostatnich latach bardzo często otrzymujemy poprzez media społecznościowe, linki do zbiórek, które mają na celu wsparcie Was, rodzin, czy znajomych w związku z zachorowaniem za granicą czy śmiercią. Koszty ogromne, a polis brak. Mimo, że w takich sytuacjach nie mamy serca odmówić, to zawsze jako doradca podróży zastanawiam się, dlaczego ta świadomość konsekwencji jest w nas wciąż tak mała? Skoro stać nas na wakacje, z pewnością stać nas na polisę za kilkadziesiąt złotych. Jeśli tak nie jest, to poważnie rozważ wakacje. Wiemy jakie jest Wasze podejście do sprawy, bo dokonujemy dla Was codziennie rezerwacji w różne zakątki świata, codziennie mamy kogoś w chmurach. Niezmiernie cieszy fakt, że większość z Was ma tą świadomość, a Ci co świadomie odmawiają, czynią to na swoje ryzyko i my to w pełni musimy zaakceptować. Nie możemy „wpychać” Wam polis na siłę, naszą rolą jest Was poinformować o takiej możliwości, a decyzje zostawiamy Wam. W większości przypadków polisy się nie przydają, ale przydają się też zwykle w takich momentach gdy ich właśnie brak. W umowie o usługach turystycznych, macie zwykle najniższy pakiet ubezpieczeniowy z możliwych i jest to wymuszone ustawą o usługach turystycznych. Każdy legalnie działający organizator, ma obowiązek taki produkt w umowie zawrzeć. Niestety zakres takiej polisy w chwili śmierci i repatriacji zwłok jest niewystarczający. Poszerzyć ten zakres możesz zawsze przed rozpoczęciem podróży.
Wszystko jest pięknie jak jest pięknie. Gdy dochodzi do tragedii człowiek ma wiele wyrzutów, żalu, złości, a niekiedy wystarczy ta powtarzana przeze mnie do znudzenia świadomość. Czasu nie da się cofnąć, nie da się przywrócić komuś życia, choć tak bardzo byśmy chcieli. Można natomiast uchronić się od kosztów.
Śmierć bez względu na miejsce i czas jest niewyobrażalną stratą. Temat smutny, często wręcz traktowany jak tabu, przez co gdy nas dotyka, zupełnie nie wiemy jak postąpić, błądzimy jak dzieci we mgle. Nie da się tego zaplanować, nie da się wręcz przewidzieć czy znajomość tych procedur i wzorowe przygotowanie merytoryczne będzie pomocne. Człowiek odchodzi od zmysłów, nie może zebrać myśli, biurokracja to ostatnia rzecz jaka przychodzi nam do głowy. Jest to jednak życie, dorosłość, odpowiedzialność, lekcja, której nikt za nas nie odrobi. Będzie czas na żałobę, na łzy, na wspomnienia, będzie czas na pamięć.
Dziś wspominam wszystkich wspaniałych podróżników, którzy z wakacji nie wrócili. Wspominam dziś też mocno mojego Dziadka Stanisława, który zawsze mówił, że najpiękniejsza śmierć, to ta na wakacjach i tak też się stało. Oj Dziadku ! „Piękna” ta Twoja wizja śmierci, ale nie wiedziałam, że za tymi słowami pójdą czyny. I wspominam dziś wszystkich, za którymi tak nam się wciąż cholernie tęskni. Z niektórymi wypoczywaliśmy na pięknych plażach tej planety, zdobywaliśmy szczyty dorosłości, biegaliśmy po lasach i łąkach, pływaliśmy w zimnym Bałtyku i ciepłym Morzu Czerwonym. Dziś pozostają wspomnienia i ta nadzieja, że jeszcze się spotkamy… nie ważne gdzie.
Kochajmy to życie Lastowicze, bo nie jest to tylko zwykły film! Każdy dzień to kolejny odcinek pięknej sagi i wierzymy, że z sezonami bez końca niczym w „LOVE IS BLIND”. Podróżujcie bezpiecznie i świadomie.
Wdech i wydech…
no to cześć

